W dynamicznym, tryskającym energią świecie co chwila pojawiają się nowe trendy, które mogą okazać się absolutnym przebojem, wspominanym po latach z łezką w oku, lub totalną klapą, o której nikt nie chce potem mówić. Nie zawsze jednak dobrym pomysłom łatwo się przebić przez skorupę wrodzonej społecznej niechęci do większych zmian, zwłaszcza pomysłom, które przerastają swoją epokę. Niektórzy jednak zdali sobie już sprawę, że inwestowanie w ciekawe idee to najlepsza z możliwych inwestycji, nie tylko dla świata, lecz także dla osobistej kieszeni.
Niedawno dowiadywaliśmy się o rosnącym zapotrzebowaniu headhunterów, teraz jednak znacznie częściej możemy usłyszeć o wypierających ich (z codziennych rozmów) coolhunterów, po polsku - łowców trendów. Zawód ten jest chyba jak żaden dotąd inny w równym stopniu pożyteczny i przyjemny. Praca coolhuntera polega bowiem na podróżowaniu w różne ciekawe miejsca, metropolie różnych państw i podpatrywaniu stylu życia tamtejszych ludzi, głównie ludzi młodych, otwartych i gotowych na zmiany, na nowe trendy. Łowcy muszą być dobrymi obserwatorami, lecz także promować to, co nowe i otwierać na nie innych ludzi. Muszą znać się na wielu aspektach kultury popularnej, począwszy od mody, gadżetów elektronicznych a skończywszy na samym szeroko pojętym stylu życia. Muszą wiedzieć, co piszczy w trawie - a później wiedzę tą przekazać swoim zleceniodawcom, którzy będą mieli szansę wykorzystać te obserwacje i dopasować się do oczekiwań, a nawet marzeń, swoich klientów.
Discussion
No comments for “co piszczy w trawie”